Głęboko w wilgotnym poszyciu chronionego lasu La Perla – zachowanego wielkim wysiłkiem reliktu pierwotnej puszczy w ekwadorskiej prowincji Santo Domingo – natknąłem się na uderzającego, malutkiego chrząszcza z rodziny stonkowatych (Chrysomelidae), który natychmiast przykuł moją uwagę. Ten pchełek o czarno-czerwono zabarwionych pokrywach, należy do plemienia Alticini, ale niestety nie udało mi się ustalić jego gatunku. To, co naprawdę wyróżnia te chrząszcze pod obiektywem makro, to ich komicznie, hipertroficznie rozwinięte tylne odnóża. Ich ogromnie uda skrywają wyspecjalizowany, przypominający sprężynę mechanizm tylnoudowy. Taka budowa wewnętrzna pozwala im wystrzeliwać w powietrze z niezwykłą prędkością przy najmniejszym choćby znaku zagrożenia – co zamienia pieczołowite komponowanie kadru makro w grę w chowanego. Miałem tylko krótką chwilę na dostosowanie ustawień aparatu, zanim zniknął, a ja nawet nie zdążyłem tego zauważyć.





