Poznajcie ćwika z rodzaju Dolerus – przedstawiciela rodziny pilarzowatych (Tenthredinidae), które do złudzenia przypominają groźne osy, choć w rzeczywistości są całkowicie nieszkodliwe. Ich ciemne, często metalicznie połyskujące ciała mogą budzić respekt, jednak owady te nie posiadają żądła. Swoją polską nazwę zawdzięczają niezwykłemu narzędziu samic: ich pokładełko ma kształt miniaturowej piły, którą precyzyjnie nacinają łodygi roślin, by złożyć w nich jaja. W przeciwieństwie do prawdziwych os, które często są drapieżnikami, larwy pilarzy to stuprocentowi wegetarianie. Wyglądem przypominają gąsienice motyli i przez około miesiąc żerują na trawach, turzycach oraz skrzypach. Dorosłe osobniki są równie łagodne – spijają nektar i sok z drzew, przy okazji pracując w naszych ogrodach jako pożyteczni, choć przypadkowi zapylacze. Te odporne na chłód stworzenia należą do pierwszych owadów, jakie budzą się wczesną wiosną, i można je zobaczyć w locie nawet w zimne, wilgotne dni. Przechodzą tylko jedno pokolenie w roku, spędzając resztę czasu w ziemi jako zimujące poczwarki. Na tego lśniącego, głęboko czarnego pilarza natknąłem się na początku czerwca w szwedzkim lesie. Owad wykazał się niezwykłą cierpliwością, pozwalając mi na zrobienie kilku świetnych ujęć, zanim odleciał w swoją stronę.





